czwartek, 27 marca 2014

Chusta z księżyca



                           Niedawno skończyłam swoją pierwszą chustę na drutach!

Dwa lata temu, szarpnęłam się na dość ekskluzywną włóczkę - Design Line Jazz Color marki Regia, z linii zaprojektowanej przez projektantkę Erikę Knight. Włóczka została kupiona z myślą o ażurowej chuście. Tego typu robótki od kilku lat są na absolutnym topie wśród polskich dziewiarek. Problem polega na tym, że wzory są dość skomplikowane. Próbowałam z mojej Jazz Color zrobić Gail, a nawet Vlada, ale przy drobnej pomyłce musiałam często zaczynać od nowa - wzór był "niekompatybilny" z włóczką. Chciałam nawet dać sobie spokój i zrobić ekskluzywne skarpetki ;)

Przeszukując Ravelry, odkryłam na Ravelry niezwykłą artystkę Caitlin ffrench. Ona sama określa siebie jako "fibre artist" - ręcznie farbuje włóczki na przepiękne kolory (używa wyłącznie naturalnych barwników), prowadzi sklep na Etsy. Caitlin tworzy też piękne wzory na druty, w tym wiele darmowych. 

Należy do nich chusta Of the moon, która składa się wyłącznie z podstawowych ściegów, takich jak ścieh pończoszniczy i francuski. Dzięki temu jest idealna dla początkujących.

Ja w chuście 

Charakterystyczne dla wzorów Caitlin jest to, że są to bardziej przepisy niż ścisłe instrukcje. Chusta "Of the moon" składa się z trzech części: głównej - robionej dżersejem (na zdjęciu poniżej), ażuru robionego przy użyciu dwóch oczek przerobionych na prawo oraz wzoru "muszelkowego".
Artystka nazywa swoje wzory "recipes" - można je dostosować do swego gustu i posiadanej ilości włóczki.


zbliżenie na środek
środkowy ażur


"muszelki"


brzeg początkującej ;)




środa, 29 stycznia 2014

Meduza Gorgonówna

Moim koleżankom przybyła nowa koleżanka Meduza Gorgonówna. Jest zrobiona w technice amigurumi. Słowo to pochodzi z  japońskiego. Określa się tak maskotki, przeważnie zrobione na szydełku, które z założenia mają być słodkie, urocze, czyli "kawaii". Mogą to być lalki, zwierzęta, a nawet słodycze, spójrzcie tylko na te cudowne donuty! Maskotki amigurumi charakteryzują się nieproporcjonalnie dużą głową oraz wyrazistymi oczami. Cokolwiek bym napisała, nie jestem dodać nic więcej niż autorka bloga Tako-san, gdzie znajdziecie porady dotyczące wyboru włóczki, montowania oczu itd. Ciekawy wpis na ten temat znajdziecie również u Yadis. Meduza jest dość duża jak na amigurumi - mierzy około 24 cm.





Album Beardsleya znalazłam w kartonie z darmowymi książkami - cenna inicjatywa miejscowej biblioteki. Poniżej kilka zbliżeń na fryzurę Meduzy.  



Woreczek w tle to nie zestaw "Mały diler" ;) 
Woreczki strunowe to najlepszy jaki znam, sposób porządkowania muliny czy nici na szpulkach, a nawet włóczek. Komódka z Ikei jest świetna do przechowywania  szydełek, koralików oraz igieł. W przyszłości chcę kupić więcej szufladek :)


Użyłam trochę włóczki niż podana w przepisie, trochę z braku kasy, trochę dlatego, że dziergałam podczas Świąt, bez dostępu do pasmanterii ;) Wzór pochodzi z pierwszego numeru czasopisma "Mollie Potrafi", które jest polską wersją brytyjskiego czasopisma "Mollie Makes". 

Na razie "Mollie" jest dwumiesięcznikiem i kosztuje 12 zł, co uważam za bardzo korzystną relację cena-jakość. Kupowanie opłaca mi się bardziej niż ściąganie i drukowanie pojedynczych wzorów. "Mollie potrafi" polecam zarówno doświadczonym amatorom robótek, jak i osobom, które dopiero zaczynają przygodę z rękodzielnictwem. Czasopismo prezentuje dość zróżnicowany zestaw wzorów pochodzących od najlepszych projektantów związanych z rękodziełem. "Mollie" podoba mi się o wiele bardziej niż inne czasopisma róbótkowe wychodzące po polsku, dorównując zagranicznym gazetkom, które mam czasem okazję przeglądać w Empiku.

piątek, 20 września 2013

Wygrałam!



Na blogach jesienne ożywienie, a ja nie zamierzam pozostawać w tyle.

Kilka miesięcy temu, pasmanteria Haftix ogłosiła konkurs na proporzec o tematyce religijnej lub patriotycznej. Ideą było stworzenie alternatywy dla papierowych chorągiewek i innych pamiątek, które szybko blakną. Technika wykonania mogła być absolutnie dowolna - druty, szydełko, haft itp., oceniana była pomysłowość oraz urok wykonania.

Wysłałam zdjęcie swojej pracy...  i wygrałam!

W tym miejscu chciałam podziękować serdecznie Panu Grzegorzowi Żochowskiemu i całemu personelowi sklepu e-pasmanteria za wyróżnienie!


Zwycięska praca!



zbliżenie na twarz

Oto nagroda!!!

lampko-lupka
Cudowna lampa z wbudowaną lupą, zwana przeze mnie pieszczotliwie, lampko-lupką.
Nie pozostaje mi nic innego, niż zacytować opis ze strony pasmanterii Haftix:

Lupa z lampą mocowana do stołu. Soczewka o średnicy 12 cm dwukrotnie powiększająca,
wokół której zamontowano okrągłą żarówkę typu T5 22W G10q dającą białe dzienne światło. Umieszczenie żarówki wokół soczewki zapewnia równomierne oświetlenie całej powiększanej płaszczyzny roboczej.
Łamane ramię o długości 90 cm pozwala na ustawienie soczewki w dowolnym położeniu. Lupa jest idealna do wszystkich robótek ręcznych, haftów i innych prac wymagających powiększenia i podświetlenia powierzchni roboczej. Końcówka mocująca zapewnia stabilne i łatwe zamocowanie lupy do blatu o grubości do 6 cm.
Soczewka może być zamykana ruchomą klapką.

Dodam tylko, że montaż jest banalnie prosty, cała lampa jest zadziwiająco stabilna, a dwa "motylki" (nie wiem jak to inaczej nazwać) pozwalają na dopasowanie położenia lampy do indywidualnych potrzeb.



tak wygląda z wierzchu

ten biały okrąg wokół lupy to żarówka




nie zwracajcie, proszę, uwagi na bałagan 

Żadne zdjęcie nie odda intensywności i barwy światła - naprawdę jest identyczne z dziennym!
Moje okna wychodzą na północ lub północny zachód - blok jest ustawiony nieco pod kątem, dlatego nie cierpię raczej na nadmiar słońca ;)  

A teraz kilka słów o makatce. Inspiracją do jej powstania były makatki kuchenne, które można kiedyś było spotkać w wielu polskich domach, zwłaszcza leżących na terenie dawnego zaboru pruskiego.
Ich prostota, skromność i niewymuszony wdzięk, świetnie pasują do wizerunku papieża Franciszka, który ujął mnie swą postawą, a zwłaszcza zdrowym rozsądkiem.

Wzór zaprojektowałam sama. Haft został wykonany haftem płaskim, na tkaninie Ditte z Ikei, mulina to DMC oraz Ariadna, a widoczne poniżej ""F" zostało ozdobione koralikami Toho. 
Do ozdobienia użyłam wstążeczek identycznych z tymi, którymi dekoruje się flagi z okazji świąt religijnych.


Jeszcze kilka zbliżeń haftu.




czwartek, 25 kwietnia 2013

Dotyk Anioła


Pewnego wiosennego dnia, nad Poznaniem leciał sobie Anioł. Nie mógł się nadziwić jak bardzo zmieniło się miasto. Przecież był tu zaledwie sto lat temu! Najbardziej zmieniły się peryferia - tam gdzie kiedyś były pola i łąki, zastał blokowiska, drogi i mnóstwo samochodów.




W pewnym momencie, zwrócił uwagę na blok stojący opodal.
 - Jakie wielkie okna! Na pewno znajdzie się tutaj ktoś, kto potrzebuje anioła!

Zatrzymał się na jednym z wyższych pięter, w niewielkim pokoiku.

rozejrzał się w prawo


w lewo



W końcu znalazł idealne miejsce, na regale z książkami.





Od tej pory Anioł patronuje mojej pracowni i zsyła mi natchnienie.

sobota, 29 grudnia 2012

Kobiety do drutów!

Witam!

Chciałabym pokazać książkę, którą ostatnio kupiłam w antykwariacie. Jest to, oczywiście, książka robótkowa.

Mój ssskarb ;)

Książka nosi tytuł: Roboty na drutach. Samouczek. Część II. Jej autorką jest Helena Gawrońska, która ma na koncie kilka innych poradników. Książka została  wydana przez Ludową Spółdzielnię Wydawniczą w roku 1955 i stanowi uzupełnienie Samouczka, tej samej autorki, wydanego w 1954 (który również posiadam).

Oto kilka cytatów z I części:

         Każda kobieta, która nigdy nie trzymała jeszcze drutów w ręku, może w wolnych od pracy chwilach, korzystając z zawartych w tej książce wskazówek, zapoznać się z podstawowymi zasadami robót trykotarskich.
          
         (...) Dla nauki odpowiednia jest grubsza wełna, przędziona fabrycznie, gdyż jest równiejsza od samodziałowej i wyraźniej wychodzą z niej ściegi i wzory.

Samouczek. część I objaśnia podstawy robót na drutach oraz najprostsze ściegi, takie jak ścieg pończoszniczy czy karbowany oraz proste ażury. Zakupiony przeze mnie, II tom zawiera bardziej skomplikowane sploty oraz trudniejsze modele dla dzieci i dorosłych, w tym pończochy damskie opracowane na dwa druty (dla niewtajemniczonych - zwykle skarpety i pończochy dziergane są na pięciu drutach, tzw. pończoszniczych.) Samouczek jest ilustrowany, bardzo czytelnymi, rysunkami autorstwa samej Heleny Gawrońskiej, natomiast ściegi przedstawione są na czarno-białych zdjęciach.

tutaj widać jakie piękne są ilustracje poszczególnych modeli

ścieg samodziałowy

        Ogółem, uważam, że wiele książek robótkowych wydanych za PRL-u przedstawia wyższy poziom niż wiele wydań współczesnych, przynajmniej, jeśli chodzi o naukę poszczególnych ściegów. Tak jest w przypadku tej książki - instrukcje są czytelne, a ściegi bardzo ładne.

         Obydwie części Samouczka są świadectwem swoich czasów. Dowodzi tego nie tylko brak wzmianki o włóczkach z innych włókien niż wełna lub ludowe nici lniane. Osobiście, dostrzegam ingerencję cenzury nawet w nazwach ściegów - ścieg karbowany, nigdy nie jest określany jako francuski. Tak samo wzory wrabiane, nie zaś norweskie. Z tego, co słyszałam, w czasach stalinizmu władza komunistyczna ogarnięta była obsesją szpiegostwa, do tego stopnia, że każdy, kto znał dowolny obcy język, automatycznie stawał się podejrzany. Jedną z metod mydlenia oczu cenzurze było eksponowanie ludowych korzeni rękodzieła. Myślę, że dzięki temu, pielęgnowano takie  umiejętności, jak sztuka haftu kaszubskiego, czy koronki koniakowskie.
     
           W pierwszej części Samouczka, o wiele bardziej niż w drugiej, podkreślana była ludowość całego przedsięwzięcia. Na serwety nadają się" ludowe nici lniane, brane podwójnie, prezentowano
 sposoby wykonywania (...) najpraktyczniejszych modeli, szczególnie poszukiwanych na wsi, jak: skarpety, rękawiczki, chustka. Ciekawostka: jest tu nawet przepis na ciepłe reformy.


Dużym ułatwieniem jest opracowanie kilku modeli (jak poniżej prezentowane rękawiczki) na dwa druty, gdyż, mimo najszczerszych chęci, jeszcze nie opanowałam sztuki dziergania na pięciu. Przy okazji, mam teorię, dlaczego starsze panie (według stereotypu) tak chętnie dziergają skarpety: Jest to prawdziwy majstersztyk dziewiarski i jedna z najtrudniejszych robótek, jakie można wykonać na drutach.


Następnym razem, pokażę resztę moich książek o robótkach ręcznych. 

wtorek, 6 listopada 2012

Wampir w ogrodzie i Cthulhu

    Wracam po bardzo długiej przerwie wywołanej pracą zawodową. Kiedy człowiek wraca z pracy skonany, ledwo trochę odpocznie i zje obiad, już jest wieczór.

Kupiłam szafę w pewnym sklepie na I... I jestem zachwycona! Mebel spełnia wszystkie oczekiwania - jest odpowiednio pojemny, posiada długi drążek oraz kilka półek. Najbardziej podoba mi się lustro, w którym mogę zobaczyć całą sylwetkę. Jak widać, na poniższym zdjęciu, meble z Ikei, nawet pochodzące z różnych kolekcji. współgrają stylistycznie ze sobą.


Moja Aspelund.

Na górze miejsce na pudła, zwłaszcza robótkowe;)


Z okazji Halloween, Zawarłam też bliższą znajomość z wampirem;)

Vlad w stanie larwalnym

A mówiąc serio, postanowiłam spróbować swoich sił w prawdziwej, koronkowej chuście. Zestaw kolorów jest może nietypowy, jak na Vlada, ale będąc w pasmanterii, nie znalazłam odpowiedniego, czerwonego melanżu.


A tutaj Cthulhu ;)


Na razie zrobiłam tyle, muszę dokupić włóczkę.
Zaczęłam robić komin, żeby zużyć włóczkę Polo z Opusa, którą kupiłam w zeszłym roku, z przeznaczeniem właśnie na komin. Robiony pojedynczą nitką, drutami 4,5 mm, okazał się za ciężki.

Tym razem wzięłam druty 6,5 mm oraz połączyłam Opusa z resztką Superwash Alize. Efekt jest taki, jak lubię: gruby, miękki i puszysty.

Na tym zdjęciu dobrze widać rzeczywisty kolor obydwu włóczek.
Następnym razem, mam nadzieję pokazać dalsze wylęganie się wampira oraz postępy w Słowniczku Czajniczkowym. Na razie mam tyle:

Przepraszam za jakość, ale obfociłam na szybko przy sztucznym świetle.

piątek, 17 sierpnia 2012

Chusta niespodziana

Skończyłam babeczki - czekają na oprawienie lub wykorzystanie w inny sposób.

W międzyczasie zrobiłam chustę na drutach, pierwszą wykonaną lege artis (robioną od szyi). Tyle się naczytałam i naoglądałam zdjęć i opisów przecudnych szali, że też musiałam spróbować. Zdjęcia, tak jak w poprzednim poście, wykonał Hrabia.
chusta w całej okazałości

 Wzór to Lala's Simple Shawl, rzeczywiście bardzo prosty. Robiłam z dwóch kłębków Bravo Color.

zbliżenie na chustę, a zdjęcie - czysta poezja :)


tu jeszcze lepiej widać splot, czyli naprzemienne rzędy francuza i dżerseju

           Chusta jest jeszcze przed blokowaniem. 

chusta malowniczo zwinięta:)


W planach mam Vlada lub Gail. Wolałabym wampirka, ale początek tej chusty mi nie wychodzi. Zamierzam też zrobić  sobie komin na drutach, z użyciem włóczki Opus kupionej rok temu. W następnych postach zaprezentuję najnowszą robótkę, tym razem, krzyżykową.